No i zaczęło się. Naznosiłem drzew do domu (a tak, w liczbie mnogiej – Majka ma swoje drzewko, wszak to zawsze nieco więcej powierzchni podłogowej na prezenty :)) a Majka zabrała się za ich ubieranie. Doropha klnie na czym świat stoi i załamuje ręce, że taki u nas syf. Ja mam kilkanaście misji do wypełnienia (naprawić w końcu komputer, polecieć z Majką do lekarza, kupić jakieś fajne światełka na naszą choinkę bo dotychczasowe Majka zagarnęła dla siebie, itd.) i w tym wszytkim rodzi mi się jak co roku jedno pytanie: Kiedy do jasnej cholery znajdziemy czas, by obejść Święta i popykać na konsoli?
Jak co roku mam na to jedną odpowiedź: w międzyczasie :)
Życzę Wam jak największej ilości tych międzyczasów!
